FETA, OUZO I SKAŁ DUŻO!
Rozwin

Zima się skończyła, a wraz z nią wszystkie złe emocje związane ze sporadycznym wstrzeliwaniem się w warun. Epoksydowe chwyty na panelu przesiąkły już naszym potem, a te, które były nie do utrzymania, zostały porozbijane młotkiem.

Rozpoczynając sezon skalny 2015, AMOK podzielony na dwa turnusy bojowe, ruszył tam, gdzie jeszcze go nie znali - na grecką wyspę Kalymnos. W związku ze zmianami personalnymi w naszym teamie średnia wieku była znacznie obniżona, co odświeżyło zatęchłą atmosferę wspinaczkowego tripu (czyt. do wieczornych trunków dołączyło mleko i kaszka).

Pogoda nas nie rozpieszczała. Raz padało, kilka razy wiało, ale najgorsze było to prażące słońce. I chociaż gwiazda AMOKA świeciła swym najjaśniejszym światłem, to i tak jej blask ginął przy iluminacji papuzich barw strojów wspinaczkowych modnisiów. Outdoorowe szaty osobników przybyłych z różnych odległych krain mieniły się na tle niebieskiej laguny niczym cygańskie paciorki z bazaru.

 

Wspinanie na Kalymnos to przede wszystkim podejścia, na których sprawdzaliśmy moc swoich łydek i pęciny stawów skokowych. W porównaniu do spacerku z obciążeniem, samo wiosłowanie po ścianach było całkiem przyjemne. Poza tym, co tu dużo mówić, wapień Kalymnos jest super, o czym wieść niesie z każdej świata strony. My próbowaliśmy uszczknąć kawałka tego tortu, którym w ciągu dwóch tygodni najeść się nie sposób. Ponadgryzaliśmy tylko kawałki pionu, przewieszeń i połogu jak myszy, które pod nieobecność tłustego, zaspanego, greckiego kota, harcują po całej wyspie.

 

Niestety, wyspiarze mimo wrodzonego lenistwa są także zmotoryzowani. Warkot skuterów, motorowerów, motorynek i motorów towarzyszył nam od świtu do zmierzchu. Statystyczny Grek rodzi się z manetką gazu w ręce. Przyjezdny wspinacz za kilka euro też może zakosztować tej przyjemności i poczuć zapach spalin, a przy odrobinie szczęścia nie wjechać w przydrożny słupek lub osła i nie zamienić miejsca pobytu z Grande Grotty na szpital w Potii. Wycieczka byle jakim piździkiem wokół wyspy to strata około półtorej godziny.

 

Jeśli ta krótka wypowiedź zachęciła Was do odwiedzenia Kalymnos, to pamiętajcie, że ta mała wysepka to nie tylko skały, sklepy wspinaczkowe i restauracje, ale też i naturalne gąbki schowane w morskiej toni, które nieźle wymasują wasze spocone cielska po całym dniu spędzonym prażenia się w słoneczku.

 

 

 

 

 

 

                                                                         Θα σας δούμε το επόμενο έτος Κάλυμνο!!! 

Mateusz i Kasia jadą do USA
Rozwin

Relacja już wkrótce. Tymczasem, może odpowiednia lektura?

facebook